Tytuł: Jej wszystkie życia
Tytuł oryginału: Life after life
Autor: Kate Atkinson
Ilość stron: 563
Wydawnictwo: Czarna Owca
Pewnej mroźnej, lutowej nocy, podczas szalejącej za oknem śnieżycy przychodzi na świat dziewczynka. Nie jest jej jednak dane zaczerpnąć pierwszy haust chłodnego powietrza. Umiera, nie zaznawszy słodyczy życia. Tej samej nocy, podczas śnieżycy rodzi się dokładnie ta sama dziewczynka. Tym razem jednak los postępuje z nią zupełnie inaczej i pozwala otworzyć małe oczka na otaczający ją świat, oglądać go w pełnej krasie, snuć swoją opowieść. Ursula Todd dostała tej nocy drugą szansę. Co jeśli mogłaby dostać ich jeszcze wiele? Za każdym razem, kiedy dziewczynę spotyka niebezpieczeństwo, często doprowadzając do jej śmierci, Ursula cofa się do momentu, w którym wszystko się zaczęło. Ma szansę zmienić swoje życie, w końcu poprowadzić je tak jak chce, w cudowny sposób unikając wydarzeń, które mogłyby mieć zły wpływ na jej "nowe życie". Nie da się jednak zmieniać przeszłości, nie wpływając znacząco na przyszłość.
" - A gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem [...] żeby wreszcie zrobić coś tak jak należy? Czy nie byłoby to wspaniałe? - Myślę, że to by było niezwykle męczące."
Każdy z nas popełnia błędy. Czasem są to tylko małe przewinienia, ale im większy błąd, tym większe później konsekwencje w naszym przyszłym życiu. Czasem przez jedną, głupią decyzję może zawalić nam się cały świat i nic już nie jest jak dawniej. W takich właśnie chwilach, chętnie cofnęlibyśmy się w przeszłość i niczym aniołki szepczące nam do ucha, nakłonili samych siebie do zmiany decyzji. Co, jeśli mielibyśmy taką szansę? "Jej wszystkie życia" to książka, która właśnie o takiej sytuacji opowiada, a mnie zafascynowała historia, którą Kate Atkinson stworzyła, a właściwie jedynie powołała do życia, bo później kolejne akapity i rozdziały, rządzą się własnymi prawami i żyją własnym życiem.
Kiedy dopiero zagłębiamy się w lekturę, przenosimy się do roku 1910, poznajemy historię i życie codzienne rodziny Todd. Doskonale widać, że Ursula już w pierwszych latach swojego życia nie była zwykłym dzieckiem. Niezwykle bystra i dociekliwa jak na swój wiek, wcześnie zainteresowała się szeroko pojętą literaturą. Z każdym jej kolejnym wcieleniem coraz bardziej przewyższała inteligencją swoje rodzeństwo. Ta dziewczynka potrafi skraść serce każdego czytelnika, mimo, że w rodzinie jedynie ojciec i ciotka potrafili dostrzec jej wyjątkowość. Niestety inne postacie mimo bardzo dobrze poprowadzonej narracji trzecioosobowej poznajemy jedynie przez pryzmat głównej bohaterki i to ona jest najlepiej wykreowaną postacią z nich wszystkich. Pozostali - jej rodzina, przyjaciele i inne osoby które przewijają się przez tę książkę, są jedynie zarysowane i tak naprawdę nie wiemy o nich za wiele, jedynie to co ma bezpośredni związek z osobą Ursuli. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, gdyż to właśnie ona była najważniejszym elementem, łączącym przeszłość, z teraźniejszością i przyszłością. Mimo to, niemal wszystkie postaci zdołały w jakiś sposób zdobyć moją sympatię, mimo nie dość szczegółowo wykreowanych charakterów.
Na początku trochę trudno było mi się rozeznać w akcji. Wiele wydarzeń rozgrywało się w tym samym czasie i ciężko było odróżnić, które zdarzyły się naprawdę, które były tylko fikcją, a które przeskokiem w czasie zgrabnie opisanym przez autorkę. Takie zabiegi mogą często nawet bardziej namieszać w głowie czytelnikowi, jednak w tym wypadku jeszcze dobitniej podkreśliły zależności czasowe i różnice w umiejscowieniu wydarzeń. Cała książka to tak naprawdę poprzeplatanie różnych momentów z życia Ursuli, podjętych w tym czasie przez nią wyborów i ich późniejszych konsekwencji. Z perspektywy czasu, z zupełnie innej strony patrzymy na życie i gdybyśmy mieli taką możliwość, prawdopodobnie wiele naszych decyzji uległoby zmianie. Jednak czy byłaby to zmiana na lepsze, czy na gorsze, tego dopiero mielibyśmy się dowiedzieć. Właśnie to zostało podkreślone w książce Atkinson - zależność czasu, wieku, obecnej sytuacji, do naszych wyborów i ich konsekwencji.
"Gdyby każdy potrafił wyciągać wnioski po fakcie, w podręcznikach historii nie byłoby o czym pisać"
Kate Atkinson zabrała nas w podróż do XX wiecznej Anglii, dotkniętej kolejno pierwszą i drugą wojną światową i świetnie pokazała życie i mentalność ludzi tamtego okresu. Ursula w swoich kolejnych życiach miała do czynienia z wojną wiele razy, najpierw kiedy w latach 1914-18 walczył w niej jej ojciec, a później kiedy podczas II wojny światowej miała z nią bezpośrednią styczność. Za każdym razem ukazana była wojna z zupełnie innej perspektywy. Akcja nie toczy się jedynie w Anglii - ojczyźnie głównej bohaterki, ale także w Niemczech, czyli po stronie wroga. Autorka pokazała, że nie tylko państwa atakowane przez Hitlera ucierpiały, że nie wszyscy ludzie mieszkający w Niemczech popierali jego krwawą politykę, że także ginęli za swoje poglądy. Głód, pragnienie, zmęczenie, zimno, ból po stracie bliskich, a w końcu także strach o życie własne i swojej rodziny. Te uczucia towarzyszyły wszystkim ludziom dotkniętym wojną, także Niemcom, a Kate Atkinson świetnie to oddała.
Autorka porusza w "Jej wszystkie życia" przeróżne tematy, niektóre mniej lub bardziej kontrowersyjne, ale także te z którymi do czynienia mamy na co dzień. Udowodniła też, że mimo dość odległych czasów i charakteru wydarzeń, ludzi w XX wieku dotykały bardzo podobne problemy, jak przemoc domowa, gwałt, choroby, czy nieplanowane ciąże, ale także rzeczy dobre i wartościowe jak przyjaźnie, miłość i ciepło rodzinnego ogniska. Jej styl - ciekawy, barwny, trochę ironiczny, za to z dozą doskonale wyważonego, inteligentnego humoru absolutnie do mnie przemówił. Na początku naprawdę ciężko jest wdrożyć się w akcję, gdyż opisów jest bardzo dużo, w przeciwieństwie do dialogów, jednak po tych 50-60 stronach (a przyznacie, że jak na prawie 570 stronnicową powieść jest to niewiele) od lektury naprawdę nie można się oderwać. Zdecydowanie nie jest to książka, którą pochłoniecie w 2 dni, trzeba trochę nad nią posiedzieć, ale gwarantuję, że się nie zawiedziecie. "Jej wszystkie życia" oprócz tego, że jest po prostu bardzo dobrym kawałkiem literatury, niesie także za sobą przesłanie. Uświadamia nam wagę decyzji jakie podejmujemy i uczy nas ich konsekwencji. Gorąco polecam.
Moja ocena: 9/10
Autorka porusza w "Jej wszystkie życia" przeróżne tematy, niektóre mniej lub bardziej kontrowersyjne, ale także te z którymi do czynienia mamy na co dzień. Udowodniła też, że mimo dość odległych czasów i charakteru wydarzeń, ludzi w XX wieku dotykały bardzo podobne problemy, jak przemoc domowa, gwałt, choroby, czy nieplanowane ciąże, ale także rzeczy dobre i wartościowe jak przyjaźnie, miłość i ciepło rodzinnego ogniska. Jej styl - ciekawy, barwny, trochę ironiczny, za to z dozą doskonale wyważonego, inteligentnego humoru absolutnie do mnie przemówił. Na początku naprawdę ciężko jest wdrożyć się w akcję, gdyż opisów jest bardzo dużo, w przeciwieństwie do dialogów, jednak po tych 50-60 stronach (a przyznacie, że jak na prawie 570 stronnicową powieść jest to niewiele) od lektury naprawdę nie można się oderwać. Zdecydowanie nie jest to książka, którą pochłoniecie w 2 dni, trzeba trochę nad nią posiedzieć, ale gwarantuję, że się nie zawiedziecie. "Jej wszystkie życia" oprócz tego, że jest po prostu bardzo dobrym kawałkiem literatury, niesie także za sobą przesłanie. Uświadamia nam wagę decyzji jakie podejmujemy i uczy nas ich konsekwencji. Gorąco polecam.
"- "Miłość do losu"? - Chodzi o jego akceptację. O to, że trzeba przyjmować wszystko co nas spotyka, zarówno dobre rzeczy, jak i złe. Sądzę, że śmierć jest po prostu kolejną rzeczą, jaką musimy zaakceptować."
Moja ocena: 9/10
Pozdrawiam cieplutko :*
Ola