wtorek, 14 kwietnia 2015

Wbrew pozorom dwa lata to jednak szmat czasu...


To takie śmieszne, a za razem niesamowite uczucie robić coś co się kocha, czerpać z tego maksimum przyjemności i radości, nie zwracać uwagi na kalendarze, zegarki i archiwa, a później nagle obudzić się i zdać sobie sprawę, że coś co miało zająć tylko chwilę, tak naprawdę trwa nieprzerwanie o wiele dłużej. Dokładniej dwa lata. Toż to szmat czasu! Ano tak, a ja do tej pory nie mogę uwierzyć, że mój blog, moje miejsce w sieci, moje małe dziecko jest już na takim etapie rozwoju.


Jak dziś pamiętam dzień, w którym postanowiłam, że będę blogerę i pisarzę, i zacznę tworzyć własne "coś" gdzieś w odmętach internetu. Z reguły jestem osobą bardzo porywczą i spontaniczną, ale takiego pomysłu nawet po mnie nikt się nie spodziewał. Mój słomiany zapał do wszystkiego skutecznie uodpornił większość osób w moim otoczeniu na szalone rzeczy i przedsięwzięcia kreujące się w mojej głowie. Ja sama do idei pisania czegokolwiek dla kogokolwiek podchodziłam z lekkim sceptycyzmem. Ale był dzień, potem drugi, tygodnie zmieniały się w miesiące, a tamte w półrocza, rok, a w końcu dwa lata, czyli chwilę obecną i wątpię, abym z pisania dla Was mogła już kiedyś zrezygnować.


Nie chcę żeby ten tekst był przydługi i przesiąknięty dramatyzmem, ale co poradzę? Jestem osobą sentymentalną i nie mogę zaprzeczyć, że przywiązałam się. Przywiązałam się jak cholera. Do tego miejsca. Do książek, filmów, seriali, muzyki. Do pisania, recenzowania, do każdego pojedynczego tekstu na tym blogu. Do tych komentarzy, które niezmiennie wywołują uśmiech na mojej twarzy. Do ślęczenia do późnych godzin nocnych nad kodami, grafikami i szablonami, aby wszystko było perfekcyjnie. Do całej blogosfery. Do wszystkich cudownych ludzi, których przez te dwa lata spotkałam na swojej drodze, a których imion nie wymienię, bo zajęłoby to połowę miejsca, które przeznaczyłam w głowie na ten post. Przede wszystkim do Was - do moich kochanych czytelników, którzy codziennie dają mi motywację i wiarę, że to co robię, robię "po coś", a nie "po nic".

Wiem, że nie jestem wzorem super, hiper zorganizowanej blogerki. Moje posty nie są zaplanowane w tygodniowym wyprzedzeniem. Nie mam osobnego planu każdej recenzji. Prawdę mówiąc najczęściej piszę je późnymi wieczorami w dzień publikacji, do ostatniej chwili zastanawiając się czy o niczym nie zapomniałam. Cóż, taka już jestem, ale mam wrażenie, że za bardzo Wam to nie przeszkadza. No chyba, że tak świetnie kłamiecie, wtedy macie dodatkowe propsy za grę aktorską ;) Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile znaczy dla mnie to, że mimo iż czasem (czyt. zbyt często) nawalam na całej linii i nowe posty nie pojawiają się przez tydzień lub dwa, Wy nadal czekacie, czytacie i komentujecie. 

Dlatego właśnie z tego miejsca (tj. sprzed ekranu mojego laptopa o godzinie 23.56, co chwila zerkając na zegarek i jak zwykle zastanawiając się czy wyrobię się przed północą) pragnę powiedzieć Wam tylko jedno słowo:

Dziękuję

Chyba nie jestem w stanie napisać już ani akapitu więcej. Rok temu o tej samej porze (no prawie) na blogu pojawił się długaśny esej, w którym poruszyłam chyba wszystkie aspekty mojego blogowania. W tym roku postanowiłam Wam tego oszczędzić. Chciałam stworzyć coś krótkiego i z klasą, i chociaż mam pełną świadomość, że nie do końca mi to wyszło, to mimo to myślę, że pierwotny cel został osiągnięty ;)



Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia w podobnym poście za rok!
Ola

14 komentarzy:

  1. Serdeczne gratulacje! Mój blog rownież obchodził urodzinki ostatnio, już trzecie, i wiem jakie to uczucie, które opisałaś w powyższym poście. Ja nigdy nie wyobrażałam sobie, że uda mi się tyle wytrzymać a tu proszę.
    Rób dalej to co kochasz i to, co sprawia Ci przyjemność bo to jest najważniejsze. Życzę Ci dużo wspaniałych książek, czasu na nie oczywiście i kolejnych lat blogowania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie serdeczne gratulacje! 3 lata to też wyjątkowa rocznica, nawet bardziej od tej mojej ;) Myślę, że z każdym kolejnym rokiem będzie ona stawała się jeszcze bardziej wyjątkowa i przynosząca radość! Bardzo dziękuję <3

      Usuń
  2. Gratuluję tych dwóch lat! Mój blog jeszcze trochę i będzie obchodził dopiero pierwsze urodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Uwierz, że kiedy u Ciebie nadejdzie ten wyjątkowy dzień, nie będziesz posiadała się ze szczęścia! Ja rok temu byłam tak roztrzęsiona i radosna, że specjalnego urodzinowego posta byłam w stanie napisać dopiero dzień po :D

      Usuń
  3. Ojej, gratulacje! Życzę Ci kolejnych dwóch tak pięknych lat blogowania, mnóstwo cudownych książek, filmów, seriali, satysfakcjonujących współprac, no i więcej czytelników!
    "I lived" była ostatnią piosenką szóstego sezonu "Glee" - przypadek? :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki, oby wszystko się spełniło <3 I absolutnie nie był to przypadek! Kocham Glee, kocham OneRepublic, więc w sumie wybór był oczywisty ;) Na dodatek tekst jest po prostu cudowny i myślę, że pasuje do okazji ;)

      Usuń
  4. Dwa lata to ogrom czasu! Życzę wszystkiego co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha co racja, to racja :) Dzięki!

      Usuń
  5. Ja i gra aktorska?? Nie. I pewnie, że to mi nie przeszkadza- naprawdę świetnie się czyta Twoje recenzje. Gratuluję dwóch lat i życzę kolejnych rocznic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3 Też mam nadzieję na to, że tych rocznic będzie jeszcze o wiele więcej ;)

      Usuń
  6. Gratulację, życzę Ci kolejnych wielu lat blogowania, żebyś nie traciła zapału i nadal pisała, co akurat wychodzi Ci świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak, jak to ja zawsze piszę z opóźnieniem xD ale w każdym bądź razie życzę jeszcze dużo, dużo więcej takich rocznic, żebyś z bloga była jak najbardziej dumna i oczywiście żebyś dalej pisała takie cudowne recenzje <3 ale ten czas szybko minął - mam wrażenie że dopiero co czytałam notkę z roczka Poza Granicami, a tutaj już świętujesz drugie...;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojeeej. Taka piękna rocznica! Wszystkiego najlepszego! Życzę ci, abyś z prowadzenia bloga czerpała jeszcze więcej radości, aby słomiany zapał opuścił cię także przy realizowaniu innych idei i pomysłów i no - żebyś takich okazji do świętowania jak ta, miała jeszcze wieeeele. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się post? Chcesz na coś zwrócić uwagę? Napisz o tym w komentarzu! Wiedz, że wszystkie sprawiają mi ogromną radość i w miarę możliwości na każdy staram się odpowiedzieć :) Do dzieła!