
Na pewno znacie to specyficzne uczucie, kiedy czytając jakąś książkę, przez pierwszą połowę kompletnie nie wiecie co się dzieje, ani tym bardziej, co działo się w głowie autora podczas jej tworzenia. Dziwnym trafem jednak, wkręcacie się w historię tak bardzo, że nie zwracając uwagi na wszystko inne, po prostu brniecie w to dalej, aż do samego końca. Spokojnie, zrozumienie przychodzi przecież z czasem. Przynajmniej taką miałam nadzieję.
Zosia, Natalia i Tatiana, na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Zosia to piękna i odnosząca sukcesy młoda pisarka. Natalia ilustruje książki dla dzieci, czyta komiksy i próbuje uporać się z piętnem dziewczyny-geeka, a Tatiana wykorzystuje swoją urodę i przebojowość oddając się przyjemnościom. Wszystkie jednak spotykają na swojej drodze tajemniczego Szatyna, który podczas ich pierwszego, a za razem ostatniego spotkania, w różnym stopniu wywraca życie każdej z dziewczyn do góry nogami.
Dziwne uczucia towarzyszyły mi podczas lektury debiutanckiej powieści Łukasza Wasilewskiego. "Oddawaj różdżkę, Phong!" zaskakuje na każdym kroku. Ciężko jest nawet podpiąć tę książkę pod jakiś konkretny gatunek. Najpierw tajemniczy tytuł, wyraźnie sugerujący pojawienie się w książce wątków fantastycznych...cóż, nie tędy droga. A może jest to kryminał? W końcu przypadków śledzenia, kilka włamań, pościgów czy napadów też by się znalazło. Mamy też do czynienia z romansem, bromancem (really!) i dużą dawką humoru. A to czyni z tej powieści absolutny miszmasz gatunkowy.
Sposób, w jaki ta książka została napisana, zasługuje na pochwałę i jest jednym jej z największych zalet. Styl autora jest lekki, przyjemny, a przede wszystkim WSPÓŁCZESNY. Zdecydowanie czuć było w tym wszystkim męską rękę, bo zakochałam się w błyskotliwych uwagach wplatanych między opisy i licznych nawiązaniach do popkultury. Przejawiało się to także w języku postaci - kipiących humorem i dystansem do siebie słownych potyczkach. Bo bohaterowie sami w sobie też byli właśnie tacy - charakterni, zadziorni, "z duszą". Każdy z nich miał dominujące cechy, które budziły sympatię lub salwy śmiechu. Naprawdę nie sposób było im nie kibicować.
Kobiety i mężczyźni diametralnie się od siebie różnią. Kobiety np. zupełnie inaczej postrzegają różne sprawy (w tym sferę uczuciową), a mężczyźni nie zawsze muszą to rozumieć. Oczywiście często przysparza im to wielu problemów i nieporozumień, zwłaszcza jeśli chodzi o związki. W "Oddawaj różdżkę, Phong!" mamy okazję spojrzeć na relacje damsko-męskie z różnych punktów widzenia. Książka udowadnia, że faceci też potrafią być romantyczni (o dziwo!), strać się o kobietę (serio!), wpadać na naprawdę pokręcone pomysły (w to akurat nie wątpię) i nie stracić przy okazji jaj i honoru (wiadomo, zniewieścieli pantoflarze, to raczej nie nasz typ :D)
"Oddawaj różdżkę, Phong!" była ciekawą odskocznią od ciężkich i wymagających lektur. Jestem dość sceptycznie nastawiona do polskich autorów, a co dopiero debiutantów, ale Łukasz Wasilewski bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Postanowił ugryźć temat z zupełnie innej strony i zamiast sztampowej historii miłosnej, stworzył zabawną, oryginalną i porywającą powieść z niekonwecjonalnym spojrzeniem na związki. Polecam zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Może przy okazji czegoś się o sobie nauczycie :)
Za chwile doskonałej rozrywki i rozbawienie mnie do łez, serdecznie dziękuję Autorowi!