
Tytuł: Zaklinacz koni
Tytuł oryginału: The horse whisperer
Autor: Nicholas Evans
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
O dziwo znowu sięgnęłam po coś ''nie fantasy'' . Dlaczego? Sama nie wiem. Obejrzalam film (ktory zresztą nie przypadł mi do gustu) jednak z nieznanych mi przyczyn postanowiłam dać szansę książce.
Przejdźmy jednak do tego o czym opowiada. 14-letnia Grace w wyniku wypadku traci przyjaciółkę i nogę a jej kon zostaje ciezko ranny. Jej matka to typowa karierowiczka, ktora zaczyna obwiniać za to co sie stalo siebie. Z jakiegoś powodu nie zgadza się na uśpienia Pielgrzyma. Po kilkudziesięciu stronicach zanudzającej cześci jak żyją i wgl. matka Grace zaczyna poszukiwania zaklinacza który pomoże koniowi i jednocześnie jego wlascicielom.
Ciekawa historia napisana w nie zbyt podobający mi się sposób. Oglądając film który trwał ok. 2,5 h pomyślałam ''czeka mnie spora lektura''. Zdziwiłam się wiec mając w dloni książkę mniejszą od zeszytu z 350 stronami. Autor miał pomysł, jednak moim zdaniem nie ''wycisnął'' z niego wszystkiego. Jednak być może, że moje zdanie jest błędne ze wzgledu na brak zainteresowania tego typu książkami. Jednak wezmę się za jakąś jeszcze lekturę od tego autora. Miejmy nadzieję na coś bardziej wpasowującego sie w mój gust.
Patrzcie, patrzcie kto tu ma wlasny e-mail ... :D
Ciekawe jak to się dalej bedzie prezentować.
Daria